Sprzęt,  Survival,  W domu

Mały zestaw na awarię prądu

Awarie prądu, zwłaszcza w okresie jesiennym i zimowym, potrafią przysporzyć domownikom nie lada kłopot. Zazwyczaj wtedy zaczynamy myśleć gdzie do cholery jest latarka albo w której kurtce jest zapalniczka lub jakieś źródło światła. Dobrym zwyczajem, jest by w każdym domu znajdowały się latarki ze sprawnymi bateriami, świeczki, jakieś źródło ognia np. zapalniczka oraz zapas baterii pasujących do latarek.

Małe ale przydatne

Dzisiaj przedstawiam mój najmniejszy (ale nie jedyny) zestaw na wypadek awarii elektryczności. W jego skład wchodzi:
– latarka
– mała latarka
– dwie świeczki tealight
– zapalniczka

Jak widać zestaw jest bardzo prosty i tani. Większa latarka to popularna tania latarka z Biedronki na 3 baterie AAA. Jest bardzo tania, dobrze leży w dłoni, a kierując ją na sufit pozwala rozświetli całe pomieszczenie. Mała latarka zasilana jest 3 bateriami guzikowymi LR44, kupiona również w markecie z owadem w logo. Ma rozmiar kieszonkowy, ale bezproblemowo pozwala poruszać się po domu. W zestawie znajdują się również dwie świeczki typu tealight. Zajmują mało miejsca, a ich czas świecenia to nawet 6 godzin, kupione w Kauflandzie. Najczęściej spotykane tealighty na rynku świecą zdecydowanie krócej, bo około 2 godziny. Warto więc wydać kilka złotych więcej i kupić takie o dłuższym czasie świecenia. Cały taki zestaw to koszt około 20 zł, czyli nie dużo.

Zestaw to nie wszystko

Najważniejszym elementem tego zestawu jest jego umiejscowienie w domu. Powinien znajdować się w łatwo dostępnym miejscu, znanym przez wszystkich domowników. Mój zestaw znajduje się w nocnym stoliczku, by był do niego szybki dostęp i każdy z domowników mógł go znaleźć nawet w ciemności.

zestaw na awarię prądu
mój zestaw na awarię prądu w szufladzie stolika nocnego

Jeśli posiadasz swój zestaw awaryjny na taką okoliczność, pochwal się nim w komentarzu, a jeśli go nie posiadasz zastanów się czy nie powinieneś takiego mieć.

Ps. Post nie jest sponsorowany przez producenta, ani przez żadnego dystrybutora produktu.

Niby zwykły facet, czasami trochę dziwak. Moim idolem z dzieciństwa był MacGyver, więc w głowie został mi survival ;) Z natury nie lubię niemiłych niespodzianek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *